Maja z TVN w środę powiedziała , żeby zawstydził się ten kto zarzuca pogodynce mówienie nieprawdy , gdyż „już około 10 dni temu zapowiedzieli powrót zimy”. Nie mam zamiaru się wstydzić , skoro właśnie 10 dni przed jej karcącym występem , zrobiłam to zdjęcie i o zimie nie było mowy. Dziś kolejna długoterminowa prognoza i ciekawe co wymyślą tym razem , żeby jeszcze choć nie zaprzeczali później … ale jak to powiedział J. Piłsudski „Prawda jest jak du.pa , każdy ma swoją”. Tymczasem za oknem w tygodniu było biało i biało i biało … wszystko zawiało znowu na biało , ale przynajmniej nie zwisają już z dachów wielkie sople , tylko gdzieniegdzie pojawi się samotny biały żagiel … i to tyle o pogodzie.
Pomijając powyższe , to dość a nawet zbyt często czuję się jak Don Kichot. Tak jak pisałam ostatnio , nadal zarobiona po kokardę jestem , ciągle coś , ciągle coś … Najwięcej nerw szarpie mi Windows 7 w nowym laptopie … dramat. Tja , zachciało się nowego sprzętu , to „masz babo placek” … ech , widocznie tak być musi , choć do nowego trudno się przyzwyczaić to jednak to „nowe” jest często nieuniknione. Będę tęsknić za moim „mercedesem” – jak już oddam go rodzicielce , ale przynajmniej w przypadku problemu , będę mogła pomóc jej bardziej niż sobie.
W ramach złapania oddechu i korzystając ze słońca , byłam wczoraj na dłuuugim spacerze. W końcu od wielu dni nie bolał mnie kręgosłup , a i z przeziębieniem nie jest już tak źle. Wiosna przybywa do nas na skrzydłach ptaków. W lutym przyleciały już szpaki , skowronki , lada moment i reszta się pokarze. Już niedługo będzie widać klucze , krzyczące z góry „Witaj Polsko” w języku żurawim. Fakt nad Warszawą bociana nie wypatrzysz , ale przysłowiowa jaskółka się pokaże w końcu i na pewno. Sikorek , dzwońców i sójek też już jakby więcej , ale to może przez rozśpiewanie wiosenne są tak widoczne bardziej niż zimą.
Na skrzydłach ptaków
Opowiadanie analne część 1
Dawno, dawno temu.. a chuja obchodzi gdzie to było. Za górami, za bagnami i za pięćdziesięcioma śmietnikami żyli żule z pedałami. A w śród tych pedałów był.. czarny menel, który gnił. Mówił co rano do swych pedałów.-Pobudka wstać! Ja już robię trzy godziny a wy śpicie skurwysyny! – a one na to pedałowato.-Ssij mi tato! – I zrobił menel to co dzieci chciały, więc się szybko rozebrały. I się wszyscy wyruchali a potem swe gacie prali i przy okazji w dupie grzebali. No to pani moja miła dawaj dupy wsadzę kija.A na zajutrz i dzień drugi przyszedł kutas bardzo długi. Mierzył wszystkich swym spojrzeniem i przyjebał w ogrodzenie.-Moi drodzy parafianie, odpierdolę wam kazanie: Do kościoła nie chodzicie bo się w krzakach pierdolicie. Na parafie nie dajecie bo pornosy kupujecie – Tak swą mowę dziś wygłosił i spermoludki na spodniach nosił.A w dzień trzeci popołudniu przyszło do nich ze 100-u ludniów. Przywitali się z ochotą i wręczyli paczki ciotą. A w tych paczkach były dzieci bo pragnęły ruchać cieci. Wielki pedał nasz kochany ruchał dzieci jak posrany i od przodu i od tyłu, bardzo dobrze mi się śniło,Czwarty ranek z podwieczora z chary zrobiła im się nora. Zaprosili wszystkich żuli na imprezę do Kasiuli. A on pedał doskonały chlał i chlał jak pojebany. Dymał owce i króliki bo bez tego żłopie siki. Lubi robić sobie dobrze bez myślenia w starej kobzie-A któż nie lubi tego robić – Stwierdził pan mądry pedałowicz.Dnia piątego po dwóch latach przyszedł do nich boży tata. Dużo mówił, trochę pierdział i se myślał “Co za nędza!” Przy toń boku młody pedał, który w życiu tylko jebał. Jebał z rana, jebał z nocy bo to było dziecko mocy..
Proboszczowie parafii Nowy Pohost
W lipcu 1949 r. władze sowieckie uwięziły ks. proboszcza Nowego Pohostu Józefa Ingielewicza. Tu przeżył on druge wojnę światową i wszelkie zagrożenia z nią związane. Udało mu się uniknąć wywózki w głąb Rosji w 1941 r., ale nie uniknął uwięzienia w 1949 r. W pierwszą niedzielę lipca tego roku zabrano go z kościoła i uwięziono. Otrzymał wyrok skazujący na 10 lat katorgi. Przebywał w rożnych łagrach. Z listów do parafian, którzy przysyłali mu paczki, wiadomo, że przebywał w łagrach w Karagandzie, w romanowskim rejonie koło Rostowa oraz koło Świerdłowska w garinskim rejonie. Być może był i w innych miejscach zesłania. 2 maja 1952 r. z Lintowki do rodziny Szokielów pisał m.in.:
«Żyję po staremu, to znaczy że dnie monotonnie płyną, o jednej godzinie wstanie, wyjście na pracę, wieczorem powrót do legowisk, odpoczynek i sen. Dnie teraz długie, tu znacznie dłuższe niż u nas. Wiosna tego roku późna, chłodna i dziś jest zimno, mroźno, śnieg prószy, wiatr lodowaty północny. No, ale idziemy do lata i nie dziś to jutro będzie ciepło. Maj, rzewne wspomnienia, nabożeństwa, śpiewy i tak wiele podobnych i czułych wspomnień. Żal mi Was, ale o Was jestem spokojny. Niepokoją mnie raczej losy moich parafian nie tak bardzo ugruntowanych w Wierze św., niepokoi mnie los dziateczek. Boję się, żeby nie ochłodła w nich Wiara św., żeby nie zobojętnieli, żeby prześladowania, pośmiewiska i przewrotne nauczanie nie zachwiały w nich przekonań religijnych. O to się często modlę i proszę Chrystusa, żeby ich wiara nie ustała, żeby jak trzcina me chwiali się od wiatru. To moja troska, to moje udręczenie. Kiedy tutaj patrzę na ludzi, co wiary nie mają i wprost niezdolni do jej przyjęcia, dopiero rozumiem, jak wielkim skarbem . jesteśmy ubogaceni, jak wysoko jesteśmy wzniesieni ponad ziemską niskość. Powiadają oni, że nie ma różnicy pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem i prawdę mówią, bo tak zacierają w sobie wszystko co ludzkie, że pozostaje tylko zwierzęce; naprawdę zwierzęta. O tyle tylko nieszcześliwsi od zwierząt, że mają rozum i mimo woli rozumieją swoje położenie».
Ks. Ingielewicz z łagrów wrócił w 1958 r. W Nowym Pohoście nie mógł jednak pracować, gdyż nie pozwalały na to władze państwowe. Po jakimś czasie zezwolono mu na pracę w Ostrowcu. Tu pracował już aż do swojej śmierci w dniu 30 vm 1973 r. Będąc w Ostrowcu pełnił jednocześnie obowiązki wikariusza generalnego dla tej części archidiecezji wileńskiej, która znajdowała się w granicach mińskiej i witebskiej obłaści. Był bardzo szanowanym, roztropnym i gorliwym kapłanem. Od uwięzienia ks. Ingielewicza parafia pohoska nie miała kapłana aż do r. 1990.
Paranoja

Kurczę, zawsze wiedziałam, że mam tendencje do lekkiej paranoi, czy innych delikatnych zaburzeń, ale to co się teraz dzieje, doprowadza mnie do szału.Po pierwsze odnoszę wrażenie, że wszyscy gapią się na mnie jak na gorylicę albinoskę, która widywana jest raz na sto lat. A po drugie, ja wszędzie widzę kobitki w ciąży!!! No niby taki słaby przyrost naturalny a tyle kobit zaciążyło!No ale dziecko to powiem Wam niesamowicie dochodowy biznes.Weźmy taką wyprawkę. Ciuszki- jak nie masz nikogo w rodzinie kto zachował po swoim pasożycie ubranka, a już nie są w tej chwili potrzebne, to masz problem.Bo niby na forach i różnych “super przydatnych” stronach ile czego masz kupić. Ale porozmawiaj już z kimś kto dziecko ma, to ci powie że pewnych rzeczy nie jest za dużo, bo to dziecko wszystko przesika, albo obrzyga itd. Więc jeżeli nie chcesz wydać majątku na głupie ubranka które przy dobrych wiatrach i tak musisz wymieniać co 3 miesiące, pozostają ciucholandy, komisy z artykułami dla dzieci, i aukcje internetowe. Jedna moja znajoma kupiła ogromny wór z ciuszkami dla noworodka za 80 zł z przesyłką. Więc biznes się opłacił.potem inne niezbędne artykuły typu : łóżeczko, wanienka( niby nie zgubi się w wannie, ale ciężkie to wyzwanie dla kręgosłupa myjącego), pościel. Do pościeli należy zakupić przynajmniej 2 komplety poszewek i prześcieradeł. W tej kategorii mamy jeszcze kocyki i tzw. rożki do owijania niemowląt, z niewiadomych przyczyn wymagane w niektórych szpitalach. Podstawowe kosmetyki, pieluchy( wbrew pozorom, nawet jak postanowicie używac jednorazowych to tetrowe i flanelowe, też są na wagę złota.Zabawki można sobie podarować, bo to rodzina i tak człowieka zasypie, ale potrzebny jest wózek i fotelik samochodowy – najdroższe zakupy. W sklepach panie będą nam zawsze proponować masę “niezbędnych” produktów – monitory oddechu, elektorniczne nianie ( nawet jak mieszkasz w m3 to możesz wyjść przecież do toalety!!!), jakieś śmieszne poduszki do karmienia, wałki do układania dziecka do snu. Mnie rozbroiła pani w sklepie przy wyborze łóżeczka. Wybrałam najzwyklejsze proste sosnowe. Na co Pani do mnie, że tegoroczne trendy wyróżniają taki i taki model. Ja asertywnie ale grzecznie podziękowałam, wybrałam co chcę, i chciałam zapłacić. Więc pani zaproponowała wózek.”Pięknie dziękuję, ale mamy to szczęście, że mamy wózek od kuzynki”Na co sprzedawczyni:” No wie Pani co?! Przecież dziecko, moglo pozostawić w nim groźne bakterie, dla Pani dziecka wręcz śmiercionośne!”Po tych tekstach zrezygnowałam w ogóle z zakupów i trafiłam do innego sklepu.Z normalnymi sprzedawcami, którzy rozumieją, że nie ma co się wtrącać. Wiedzą też, że dziecko to jeden wielki niekończący się wydatek, i sami doradzali, co tak naprawde może się przydać.Życzę wszystkim rozwagi na zakupach.Pozdrawiam.:)2 Jest już nieźle
Prosty tort budyniowy
Najłatwiejsze ciasto z tych co mają również atrakcyjnie wyglądać. Ale najlepiej zacząć je robić wieczorem by skończyć rano (szczególnie dotyczy to kremu, który musi być bardzo dobrze wystudzony)
Biszkopt:
-5 jaj
Na razie nici…
Na razie z mojego bezrękawnika nici, zrobiłam go w dwa dni, ale po konsultacji z moją sister sprułam w kilka minut, stwierdziwszy, że za duży, za długi i do poprawki. Zaczęłam już nową wersję i sobie robię powolutku. Najwięcej czasu spędzam oczywiście przeszukując strony internetowe, jest tyle wspaniałych wzorów i pomysłów do zrealizowania! Na przykład bardzo wiele ciekawych drobiazgów wraz z wzorami znalazłam na stronie http://duda.mel.blog.uol.com.br/, są tam torebki, serwetki, a nawet buty z włóczki. Lubię też oglądać dzianiny w sklepach pod kątem wzorów, bardzo ciekawe modele znalazłam w Solarze i Promodzie. Połączenia dzianiny z tkaniną, oryginalne pomysły, faktury, piękne włóczki-wełny, mohery czy kaszmir. Choć prawdziwa wełna niestety okropnie mnie gryzie, wybierając włóczkę zawsze dotykam jej policzkiem, to zawsze zachwycam się niezwykłymi dzianinami. Za oknem zima, na stole sterta klasówek czeka na moje zlitowanie, oj poczeka do niedzieli, to mój najlepszy dzień na sprawdzanie. Pączków zeżarłam “tylko” trzy, starczy mi na cały rok:)
Nuparu

Skralle walczyły kiedyś w wielkiej wojnie zanim miał miejsce wstrząs. Po kataklizmie zostali odcięci od ich rodzimej planety i zaczęli podbijać północne tereny Kolczastych Gór. Wkrótce po tem zostali zaatakowani przez dziwne istoty. Niezdolni do walki z tymi potężnymi stworzeniami, Skralle zostały zdziesiątkowane i wszyscy, prócz jednego ocalałego z klasy przywódczej zostali zniszczeni. Tuma, jedyny żywy jeszcze lider Skralli, wydał rozkaz by prze migrować na południe planety Bara Magna. Tuma wciągnął Skralle w system Glatorian.
Patrol Skralli został wysłany do zachodnich ruin w poszukiwaniu starożytnej relikwii znanej jako Księga Certavusa. Niestety, wrócili do Roxtusa z pustymi rękoma i zostali rzuceni na pożarcie Spikitowi.
Tuma, by zdobyć prawa do posiadania oazy odkrytej przezTesarę, wysłał Skralla i Agori, Atakusa, do wioski Vulcanus. Pod koniec walki Skrall spróbował zabić swojego przeciwnika, Gresha, ale Tarix rzucił swoim ostrzem powstrzymując go. Skrall odszedł, kierując się do tajemniczej pieczary, gdzie spotkał się z informatorem, który powiedział mu o karawanie z Tajuna. Ciemna figura wymieniła jaszcze parę słów ze Skrallem, po czym Skrall udał się z powrotem do Roxtus i powiedział o wszystkim Tumie.
stay…

Przygotowania do świąt prawie zakończyłam. Wrodzony pedantyzm nie pozwala mi doprowadzić mieszkania do stanu, w którym trzeba by zakasać rękawy i sprzątać. Stopniowo wszystko czyszczę i dbam o to, by rzeczy odkładać na miejsce – wszystko w myśl zasady mojej siostry, że ”Tylko nudne kobiety mają nieskazitelnie czyste domy”.
Wykorzystałam anginę, zwolnienie lekarskie mojego męża i wolnoleżące na komodzie kluczyki do samochodu i wyskoczyłam na zakupy. Mam już wszystko do moich babek, karpatki, sałatki i uroczystego poniedziałkowego obiadu.
Pisanki mam z zeszłego roku. Dwie. Męża niezdarność.
Reader’s Digest
Jeszcze przed świętami Wielkanocnymi wchodząc na pocztę dostałam wiadomośc że można wygrać 50 tysięcy złotych to nic nie kosztuje tylko trzeba wziąść udział w loterii wypełnić ankiete i czekać na losowanie. Bez zastanowienia wypełniłam mysląc a może mi się akurat poszczęści. Gdy już ankieta została wypełniona to dopiero wtedy ukazało się że zammówiłam prenumeratę ” Polska Wita”. Pośpiesznie wyszłam z tej strony ze strachem w ocazach ale z nadzieją, że może jeszcze nie zatwierdzono mojego udziału. Czekam tydzień nic nie przychodzi drugi tydzień też cisza to ucieszona myslę że już mi nic nie przyslą. I nagle p o3 tygodniach przysła przesyłka w kopercie w środku ta gazeta która okazała się bezsensowna bo więcej ma reklam niż artykułów i książeczka przelewów. Nic z tym nie zrobiłam ani nie odesłałam ani nie zapłaciłam bo mi poradzono że jeśli nie zapłacę dadzą sobie spokój. No i chyba rzeczywiście dali tak myślałam do dziś. Wchodząc na pocztę przyszło mi upomnienie. Że mam zapłacić 39 zł i mam na to 3 dni.I się przestraszyłam nie wiem co mam zrobić. Na pewno nie zapłacę. Czytałam w sumie opinie ludzi i tam piszą że też tak zrobili jakieś upomnienia im przychodziły ale i tak nie zapłacili ale męczą ich do dziś jakimiś reklamami. .
Różobójca – ballada prawie romantyczna
Drogie Panie, Szanowni Panowie!
Ja, Herostrates, mam zaszczyt ogłosić drobny